piątek, 18 maja 2012

Kot po kastracji...

...to zupełnie inne futro, niż przed zabiegiem. Zanim pozbył się męskich atrybutów, był jakiś taki "inny", może hormony go otumaniały, nie wiedział co się z nim dzieje. Teraz ten stan łagodnej melancholii przeobraził się w energetyczną burzę, która każdego dnia (na szczęście nie w nocy) szaleje w naszym domu. Kot stale i wciąż DOMAGA się zabawy/uwagi. Wskakuje na szafkę w przedpokoju, na której stoi koszyczek z kocimi skarbami i szura w nim łapą, prosząc o zabawę. Wskakuje na górną półkę drapaka i gdy widzi, że ktoś nadchodzi natychmiast się przewraca, domagając zabawy. Gdy ktoś za nim idzie, kocisko przyspiesza, a gdy osoba za kotem też przyspieszy, kot zaczyna zasuwać, ślizgając się na zakrętach i myśląc, że będziemy go gonić. Oglądamy film, a kot nagle wyskakuje na nasze głowy zza firany (okno mamy za plecami). Idziemy do łóżka, ale zanim do niego dojdziemy, kot już tam jest. I ryje pod kołdrą, albo przewraca się i gryzie, kopie i drapie zapamiętale nasze dłonie, gdy usiłujemy go dotknąć, albo nie daj boże - wyrzucić z sypialni. I tak dalej i tak dalej... Poniżej zdjęcie sierściucha przyczajonego pod kołdrą. Zrobione wczoraj, gdy nie miałam już sił na dłuższą zabawę. Rzuciłam na niego kołdrę, by się odczepił i by zyskać chwilę spokoju. Normalny kot natychmiast by spod niej wyskoczył, ale ten nie - siedział tam zawzięcie i myślał, że to element zabawy, a zapewne i o tym, że będzie mógł tak ze mną spać. A guzik. Został spod niej wyrzucony, ale jak nie drzwiami, to oknem - próbował wepchnąć się na poduszkę ;) Ech, koty...

4 komentarze:

  1. Czyli zmiana na lepsze? :-)
    Super zdjęcia;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to teraz macie zamiast kota - SUPER KOTA!
    Ja uwielbiam takie kontaktowe mruczki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak - taki jest lepszy :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Na tych zdjęciach to Małego Kota przypomina. Ten sam wyraz pyszczka :D...

    OdpowiedzUsuń